Dzień 2: Niall
Obudziłam się obok słodko i twardo śpiącego Niall'a. Uśmiechnęłam się i wtuliłam w niego. Zrobiło mi się tak ciepło i miło. Stęskniłam się za tym. Chłopak kichnął i mocno mnie objął i do siebie jeszcze bardziej przysunął.
- Kocham cię - szepnął całując mnie w sam czubek głowy. - Nie wiem, co bym zrobił gdybym znowu cię stracił.
- Musiałbyś żyć dalej i albo czekać aż podejmę decyzję albo o mnie zapomnieć - powiedziałam prosto z mostu zapominając, że może się czegoś domyślić.
- Zamierzasz mnie zostawić? - spytał patrząc mi w oczy.
- Nic takiego nie mówiłam.
- No ja myślę - zaśmiał się. Lekko uniosłam kąciki ust. Przytuliłam się do niego i zamknęłam oczy. Na chwilę zaciągnęłam się jego zapachem.
- Obiecujesz, że będzie mi z tobą dobrze? - spytałam.
- Będę się starał żebyś czuła się jak w niebie. Nie chcę cię stracić - odpowiedział. Wymawiając drugie zdanie załamał mu się głos.
- Nie stracisz. Nie wytrzymałabym bez ciebie - teraz już wiedziałam, że to on. Moje uczucie to Harry'ego ulatniało się razem z każdym wypowiedzianym przez Niall'a zdaniem. Rozkoszowałam się jego głosem. Był taki delikatny i czysty. Taki miękki, a te jego oczy. I włosy. I w ogóle cały on. Był taki słodki, kochany i opiekuńczy. Jeszcze raz zaciągnęłam się jego zapachem, po czym oznajmiłam, że muszę wyjść. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam. Napisałam do Harry'ego, że spotkamy się w parku. Musiałam mu powiedzieć, że wybieram Niall'a. Byłam tego w stu procentach pewna. Niby spędziłam z nim tylko dwa dni, ale to na pewno jest on. To on jest tym jedynym. Zmierzyłam w stronę parku. O dziwo Harry już tam był i rozmawiał z jakąś dziewczyną. Podeszłam do niego, oczywiście mnie nie zauważył.
- Nie ładnie tak podrywać każdą napotkaną dziewczynę, skarbie - powiedziałam surowym głosem. Laska uderzyła go w policzek i odeszła. Wybuchłam śmiechem.
- Ej no! - krzyknął jak się odwrócił.
- Przepraszam musiałam - zachichotałam i od razu spoważniałam.
- Co u ciebie? - spytał.
- No wiesz... Podjęłam decyzję - chłopak uśmiechnął się szeroko. Co ja miałam mu powiedzieć?! Miał taką nadzieję, że to on.
- To kogo wybrałaś?
- N... No wiesz. Ni... Nie wiem od czego zacząć.
- No mów.
- Niall'a - chłopak pobladł, uśmiech od razu zszedł mu z twarzy. - Przepraszam, po prostu...
- Nie musisz się tłumaczyć. Przecież to nie twoja wina, że go kochasz.
- Harry...
- Nie, nie. O mnie się nie martw. Muszę iść. Cześć - rzucił. Miał zeszklone oczy.
- Harry! Przepraszam! Nie chciałam! - nie słyszał mnie. Szedł przed siebie. Straciłam go, a miało być tak pięknie. Wróciłam do domu. Trzaskałam wszystkimi drzwiami po kolei. Byłam na siebie zła za swoją głupotę. Doszłam do salonu i się rozpłakałam. Jak ja mogłam go tak zranić?! W tej chwili czułam się jak człowiek bez serca. Zadzwoniłam do niego, nie odebrał. Drugi raz, nic. Trzeci, nic.
- Odbierz to! - krzyknęłam do siebie. Nagle z kuchni wybiegł Niall.
- Co się stało?! - podbiegł do mnie i kucnął przy mnie.
- Straciłam go - powiedziałam przez łzy.
- Kogo? - spytał zdziwiony.
- Harry'ego. Powiedziałam mu, że wybrałam ciebie i poszedł smutny i wkurzony.
- Przecież chciałaś to trzymać w tajemnicy.
- Niby tak, ale miałam powód.
- Jaki?
- Nie mogę ci powiedzieć. Przepraszam.
- Ohhh... Myślałem, że nie mamy przed sobą tajemnic.
- Robię to dla naszego dobra, uwierz mi.
- Wierzę ci, ale przestań już płakać, bo ja też zacznę - uśmiechnęłam się do niego blado. Chłopak otarł moje łzy, a ja się w niego wtuliłam. - Spróbuj do niego jeszcze raz zadzwonić, może odbierze.
- Dobrze - wystukałam jego numer i zadzwoniłam. Odrzucił. Załamałam się.
- I co? - pokiwałam przecząco głową z rezygnacją. Odłożyłam telefon.
- Nie żeby coś, ale możesz już pójść? Chciałabym pobyć sama.

Dzień 3: wszystko tak jak dawniej (brak planu)
Wstałam o tej godzinie co zamierzałyśmy. Szybko zjadłam śniadanie, załatwiłam poranną toaletę, ubrałam się i jeszcze kilka razy sprawdziłam czy wszystko zabrałam. Spakowałam torebkę i byłam gotowa, tak jak moja mama. Była godzina 6:45. Stwierdziłyśmy, że już wyjedziemy. Nigdy nie było wiadomo na którą dojedziemy, więc wolałyśmy wyjechać wcześniej. Na miejscu byłyśmy o 7:50.
- Zdążyłyśmy - powiedziała mama szczęśliwa. Po kilku minutach siedziałyśmy już w samolocie. Przyglądałam się pewnej postaci, bardzo mi kogoś przypominała. Kiedy się odwróciła już wiedziałam kto to. To była ...
Troszkę dłuższy niż ostatnio i mam nadzieję, że dobry. Czekam na wasze komentarze z opinią :)) / Harriet xx